Autor: Milena

Ochrona przed oszustwami finansowymi

Banki zwiększają inwestycje w ochronę przed oszustwami finansowymi

Kradzieże tożsamości i wyłudzenia kredytów przy pomocy skradzionych dokumentów lub danych do logowania to najczęstsze oszustwa w sektorze finansowym. Konsekwencje ponoszą przede wszystkim klienci, którzy muszą się liczyć z utratą pieniędzy i późniejszą windykacją. Stratne są również instytucje finansowe, dla których najdotkliwsza jest utrata reputacji i zaufania klientów. Z pomocą przychodzi im sztuczna inteligencja, która pozwala na automatyczną prewencję oszustw finansowych. W regionie EMEA ponad połowa instytucji finansowych planuje w kolejnych trzech latach inwestycje w rozwiązania oparte na AI – wynika z międzynarodowego badania Instytutu Forrester Consulting. 

Ochrona przed oszustwami finansowymi

Defraudacje i wyłudzenia kredytów wciąż pozostają jednym z najważniejszych wyzwań dla sektora finansowego. Potwierdza to blisko połowa spośród 900 firm, które wzięły udział w międzynarodowym badaniu Instytutu Forrester Consulting na zlecenie Experian („Wyłudzenia finansowe w regionie EMEA”).

– Najczęstszymi wyłudzeniami na rynku finansowym są kradzież danych identyfikacyjnych, czyli kradzież tożsamości, wyłudzenia kredytów przy pomocy skradzionych danych lub przejęcie danych do logowania po to, żeby wyłudzić środki finansowe. Te trzy elementy mają jeden wspólny mianownik i jest nim utrata środków przez konsumenta. Czasami jest to bezpośrednia kradzież z rachunku bankowego, a czasami wyłudzenie kredytu, które zmaterializuje się później w formie windykacji – mówi agencji Newseria Biznes Bartosz Wójcicki, dyrektor Biura Usług Antyfraudowych BIK.

Podstawą do oszustwa mogą stać się skradzione lub zgubione dowody osobiste, paszporty czy prawa jazdy, a jak informuje Związek Banków Polskich, III kwartał tego roku był pod tym względem rekordowy. W tym okresie baza systemu Dokumenty Zastrzeżone powiększyła się o 42,5 tys. utraconych dokumentów (łącznie do ponad 1,8 mln) i był to najwyższy wynik od 12 lat. Jednocześnie zablokowano 1,2 tys. prób wyłudzenia na nie kredytów i pożyczek na łączną kwotę 66,6 mln zł. Rekord odnotował również NBP, według którego od stycznia do czerwca tego roku działające w Polsce banki wykryły 94,4 tys. oszustw przy wykorzystaniu kart płatniczych (na kwotę ponad 27 mln zł). To oznacza 16-proc. wzrost w stosunku do poprzedniego półrocza i najwyższy jak dotąd wynik w historii badań NBP.

– Konsument może chronić się np. poprzez Alerty BIK, czyli usługę, która informuje go o tym, że ktoś próbuje wziąć na jego dane kredyt. Z drugiej strony BIK zapewnia też ochronę instytucjonalną, czyli ochronę dla instytucji, która udziela takiego zobowiązania. Ta instytucja poprzez weryfikację pewnych danych i niespójności we wnioskach także może stwierdzić, że doszło bądź nie doszło do próby nadużycia – wyjaśnia Wójcicki.

Rosnącą skalę fraudów potwierdza również październikowy raport „Nadużycia na rynku finansowym” firmy doradczej EY i Związku Przedsiębiorstw Finansowych. Wynika z niego, że ofiarą wyłudzeń kredytów oraz pożyczek pada 7 na 10 instytucji finansowych (banków, leasingodawców oraz firm pożyczkowych). Prawie 60 proc. z nich oceniło, że problem z roku na rok przybiera na sile.

– Problemem banków i instytucji finansowych jest przede wszystkim to, że przestępcy działają bardzo dynamicznie. Natomiast systemy, które funkcjonują w bankach, są w głównej mierze oparte na detekcji, a nie prewencji. Czyli są w stanie wykryć, że dane zdarzenie miało miejsce, natomiast nie są w stanie temu aktywnie przeciwdziałać – mówi dr Iga Sikorska, ekspert ds. rozwiązań antyfraudowych w Experian Polska.

Jak podkreśla, najdotkliwszym skutkiem takich udanych oszustw i wyłudzeń jest dla instytucji finansowych utrata zaufania klientów, która przekłada się na realny spadek obrotów.

– Spadek obrotów i utrata reputacji to dla firmy także spadek jej konkurencyjności. Nie tylko w oczach klienta, którego dotknęła kradzież środków finansowych, lecz także całego rynku. Mówimy również o karach, z którymi muszą się liczyć firmy, które nie wypełniają obowiązków regulacyjnych związanych m.in. z zabezpieczeniem interesów klientów. Są też koszty związane z windykacją takich należności, koszty pozwów sądowych – mówi dr Iga Sikorska.

Z badania Instytutu Forrester Consulting wynika, że dla instytucji finansowych największą trudność w zapobieganiu fraudom stanowią wciąż zmieniające się schematy wyłudzeń, złożoność cyberzagrożeń i wypracowanie odpowiedniego balansu pomiędzy satysfakcją klientów a uciążliwymi dla nich działaniami prewencyjnymi. Z drugiej strony większość z nich nadal zapobiega wyłudzeniom głównie w sposób tradycyjny i proceduralny.

– Generalnie instytucje finansowe w Polsce czują, że robią bardzo dużo na rzecz zapewnienia ochrony interesów klientów. Jednak są jeszcze obszary, które wymagają zaadresowania, w szczególności związane z autentykacją klienta w sposób dla niego nieuciążliwy. Chodzi o zastosowanie takiej technologii, która pozwoli klientowi korzystać z usług banku w sposób nieinwazyjny, bez konieczności zapamiętywania szeregu loginów, haseł i bez dodatkowych autoryzacji. Z drugiej strony zapewni instytucji finansowej narzędzia do uwierzytelniania klientów niejako w tle – mówi dr Iga Sikorska.

Bartosz Wójcicki wskazuje, że z pomocą bankom i instytucjom finansowym przychodzi sztuczna inteligencja, która pozwala na automatyczną prewencję wyłudzeń i oszustw finansowych.

– Rozwój kanałów online i przenoszenie coraz większej liczby elementów związanych ze sprzedażą usług do internetu powoduje, że pojawia się też coraz więcej zagrożeń. Żeby za nimi nadążyć i budować odpowiednio szybkie mechanizmy, musimy zaangażować sztuczną inteligencję czy uczenie maszynowe, które pozwalają na weryfikację pewnych elementów, ich automatyczną detekcję. Te dwa obszary na pewno będą w dużym stopniu wykorzystywane do przeciwdziałania nadużyciom – mówi dyrektor Biura Usług Antyfraudowych BIK.

Instytucje finansowe już w tej chwili widzą potrzebę wdrożenia rozwiązań opartych na AI i automatyzacji – wynika z badania Instytutu Forrester Consulting. 60 proc. z nich planuje stale rosnące budżety na współpracę z dostawcami technologii i usług w zakresie budowy kompleksowych rozwiązań prewencyjnych. Natomiast ponad 50 proc. firm z regionu EMEA zamierza w ciągu najbliższych 3 lat inwestować w rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Co istotne, raport Forrestera pokazuje, że pod względem technologicznym instytucje finansowe w Polsce – w stosunku do europejskich sąsiadów – już w tej chwili stosują wysoce zoptymalizowane metody prewencji w walce z cyberzagrożeniami.

– Poziom inwestycji planowanych w Polsce w ciągu najbliższych kilku lat jest znacząco wyższy niż w regionie – mówi dr Iga Sikorska.

Dobry poziom zarządzania ryzykiem w sektorze finansowym w Polsce to m.in. efekty wdrożenia przez Biuro Informacji Kredytowej systemowej usługi – Platformy Antyfraudowej. Narzędzie oparte na mechanizmach AI jest udostępnione bankom, SKOK-om i firmom pożyczkowym, wspierając je w wykrywaniu i przeciwdziałaniu oszustwom. Od momentu jej uruchomienia w listopadzie 2017 roku Platforma Antyfraudowa BIK uchroniła już sektor bankowy przed wyłudzeniami na kwotę ponad 147 mln zł.

– Platforma Cyber Fraud Detection identyfikuje między innymi urządzenie, z którego następuje logowanie klienta do kanałów elektronicznych. Planujemy rozbudować ją o pasywną biometrię, która uchroni instytucje finansowe również przed błędami związanymi z niewłaściwą identyfikacją klientów, czyli sytuacjami, kiedy ktoś wykorzystuje dane, a nie jest do tego uprawniony – mówi Bartosz Wójcicki.

Open banking

Jak wykorzystać otwartą bankowość? Najważniejsze zalety rozwiązań open banking

Rozwój platform cyfrowych i ich szybkie przyjęcie przez konsumentów stworzyły znaczące możliwości dla sektora finansowego. Liderzy branży, dzięki inwestycjom w ten kanał dystrybucji, już dziś generują  dzięki niemu dodatkowe przychody. Do udziału w otwartej bankowości zachęcają również regulatorzy – poprzez opracowywanie wytycznych lub przepisów mających na celu zwiększenie konkurencji na rynku usług finansowych. Ponadto tempo innowacji technologicznych obniża barierę wejścia na rynek, co zwiększa zainteresowanie otwartą bankowością zarówno wśród przedsiębiorstw o ugruntowanej pozycji, jak i nowych firm rewolucjonizujących rynek. Poniżej pokazujemy pięć korzyści dla firm, które płyną z otwartej bankowości.

1. Wyższe przychody

Interfejsy API umożliwiają tworzenie nowych kanałów dystrybucji i kierowanie oferowanych produktów oraz usług do szerszego grona klientów. W ten sposób firmy, wykorzystując open API, mogą wygenerować dodatkowe przychody. Badanie przeprowadzone przez Boston University wykazało, że wdrożenie API generuje wzrost wartości rynkowej firmy o 10,3 proc[1]. Oczekuje się, że do 2025 r[2]. dzięki temu nowemu kanałowi sprzedaży wygenerowane zostanie 30 proc. światowej puli przychodów.

2. Nowe rynki

Klienci poszukują wygody, dostępu i szybkości w cyfrowym świecie aplikacji, usług czy zakupów. Coraz częściej banki i instytucje finansowe uczestniczą w cyfrowych projektach, takich jak Uber, Airbnb czy Houzz. Otwarta bankowość pozwala bankom rozszerzyć swój zasięg działania poza tradycyjny model działania znany do tej pory.

3. Szybka reakcja na nowe potrzeby klientów

Otwarta bankowość daje możliwość szybkiego reagowania na potrzeby klientów oraz integracji nowych rozwiązań pochodzących od zewnętrznych dostawców z istniejącą infrastrukturą banku. Instytucje te mogą pozostać konkurencyjne dzięki szybkiemu rozszerzeniu funkcjonalności istniejących aplikacji cyfrowych – bez konieczności samodzielnego tworzenia rozwiązań od podstaw.

4. Lepsze relacje z klientami

W odpowiedzi na pytanie o najważniejszy czynnik, który pogłębi ich relacje z dotychczasowym bankiem[3], 37% klientów podało personalizację. Udział w transakcjach obejmujących coraz więcej cyfrowych punktów kontaktu może mieć efekt mnożnikowy, przejawiający się w generowaniu większej liczby spersonalizowanych ofert, częstszych interakcjach, większej popularności, możliwości sprzedaży produktów dodatkowych lub produktów wyższej klasy oraz zwiększeniu zadowolenia klientów.

5. Bycie istotnym elementem w oczach klientów

Dzięki otwartej bankowości instytucje finansowe mogą rozbudować swoją ofertę o usługi dodatkowe, takie jak zarządzanie finansami osobistymi, premie za lojalność i edukacja finansowa. Usługi te pomogą bankom zachować konkurencyjność i zmniejszyć ryzyko, że klienci będą szukać tych usług gdzie indziej.

Budowa strategii otwartej bankowości

Ważnym etapem tworzenia strategii otwartej bankowości jest wybór otwartej platformy, która będzie wspierać elastyczność i innowacje. Nie chodzi tu jednak tylko o to, aby bank zapewnił zewnętrznym firmom techniczny dostęp do swoich wewnętrznych systemów za pomocą interfejsów API. Istotną rolę w wykorzystaniu pełnego potencjału otwartej bankowości odgrywa również budowa społeczności i sieci partnerów.

Największy sukces osiągną banki, które wdrożą platformę technologiczną eliminującą problemy z udostępnianiem oprogramowania i realizującą architekturę mikrousług, a jednocześnie niewymagającą wiązania się z jednym dostawcą. Dzięki temu elastycznie i szybko będą mogły reagować na potrzeby rynku. Taka platforma musi również wykorzystywać możliwości skalowania dostępne w środowisku chmurowym oraz spełniać wymagania operacyjne jak choćby bezpieczeństwo i stabilność.

Rynek walutowy

Klienci indywidualni liderem transakcji na rynku walutowym

Jak wynika z analizy przeprowadzonej przez Waluteo, kantor wymiany walut online, aż 65% wszystkich transakcji walutowych wykonywanych na ich platformie zlecanych jest przez klientów indywidualnych. Obroty generowane przez tę grupą rosną o ok. 2% rok do roku. Wciąż jednak wymieniają oni niższe kwoty, niż firmy i przedsiębiorstwa, których udział wynosi łącznie 35% wszystkich transakcji, ale generują one 70% obrotów.

Do branż najczęściej korzystających z wymiany walut on-line na platformie Waluteo należą transport oraz handel, a w szczególności rynek FMCG. Często są to także firmy prowadzące działalność zagraniczną, nastawione na import oraz eksport.

Transakcje na rynku walutowym

Rynek e-kantorów wciąż dynamicznie się rozwija, głównie dlatego, że oferowane przez nas wymiany są po prostu tańsze od tych dostępnych w placówkach stacjonarnych. Niezwykle istotny jest także brak ukrytych opłat, które często zdarzają się w innych kantorach, możliwość realizowania operacji wymiany walut 24/7, niezależnie od miejsca pobytu, a także bezpieczeństwo transakcji – ocenia Piotr Pługowski z Waluteo.pl.

Wynika to z tego, że firmy i przedsiębiorstwa wymieniają dużo wyższe kwoty, nawet podczas pojedynczej transakcji. Największe z nich sięgają średnio 350 000 euro tygodniowo. Oczywiście zdarzają się wyjątki – największe transakcje klientów indywidualnych potrafią sięgać nawet ponad 500 000 zł, a firmowe nawet 450 000 euro jednorazowo.

Średnia wartość transakcji wykonywanych na platformie Waluteo przez klientów indywidualnych wynosi ok 1000 euro, natomiast dla firm 27 000 euro. Dodatkowo warto zauważyć, że  z każdym rokiem zwiększa się grupa osób i podmiotów dokonujących transakcji on-line.

Do najczęściej wymienianych walut według wartości transakcji należą w kolejności: Euro, Dolar amerykański, Funt brytyjski, Korona norweska oraz Frank szwajcarski. Na przestrzeni ostatnich lat można zauważyć m.in. spadek popularności Franka szwajcarskiego, na którym jeszcze kilka lat temu transakcje były popularniejsze niż te na dolarze i funcie.

Open API

Co to jest open API i dlaczego na tym skorzystasz?

Czasy banków, w których klienci w kolejkach czekali na obsługę odchodzą w przeszłość. Współcześni klienci oczekują nie tylko niestającego dostępu do swoich pieniędzy, ale też do szerokiej gamy produktów bankowych. Kredyt wzięty w środku nocy przez telefon nie jest niczym niespotykanym. Ubezpieczenie podróżne, lokaty – wszystko to chcemy robić nie wychodząc z domu, nieograniczeni czasem działania banku czy dostępnością konsultantów na infolinii. Chcąc móc spełniać rosnące i wciąż zmieniające się potrzeby klientów banki muszą zmieniać się wewnętrznie i unowocześniać swoją infrastrukturę IT. Jak pokazują badania IDC przeprowadzone na zlecenie Red Hat, jednym z najchętniej stosowanych przez instytucje bankowe rozwiązań mających zapewnić rozwój instytucji bankowych i spełnianie rosnących oczekiwań klientów jest open API.

Co to jest to open API i skąd się wzięło?

Wiele osób może kojarzyć skrót PSD2. To oznaczenie dyrektywy unijnej nakładającej na banki i instytucje finansowe nowe obowiązki. W jej kontekście w Polsce najwięcej mówiono o nowych sposobach logowania do kont bankowych (tak zwane podwójne uwierzytelnienie) oraz konieczności potwierdzania kodem PIN niektórych transakcji zbliżeniowych. Jednak dyrektywa UE to znacznie więcej regulacji i zmian. PSD2 wprowadziła powszechnie pojęcie otwartej bankowości i to właśnie z nią nierozerwalnie związane jest pojęcie open API. Czym ono jest w praktyce? Dzięki temu rozwiązaniu zewnętrzni dostawcy, oczywiście za naszą zgodą, mogą mieć dostęp do niektórych informacji np. o stanie naszego konta czy inicjować płatności. Przykładowo, na telefonie mamy zainstalowaną w aplikację ulubionego sklepu. Jeśli robimy przez nią zakupy i będziemy chcieli zapłacić za nie za jej pośrednictwem, to dzięki open API aplikacja będzie mogła się połączyć z bankiem i obciążyć nasze konto opłatą za zakupy. Mówimy tutaj o pieniądzach oraz dostępie do informacji o naszym koncie, dlatego kluczowym aspektem, wobec którego obiekcje miały także same banki, jest kwestia bezpieczeństwa. Popularnym API jest Facebook, dzięki któremu można logować się w dziesiątkach tysięcy miejsc w sieci. A gdyby tak wykorzystać do tego swój login z banku?  Dla instytucji finansowych open API to szansa na potężny rozwój i unowocześnienie. Banki dostrzegły, że mogą stać się nowoczesnymi platformami, które dzięki API będą realizować na rzecz usługodawców różne zadania i operacje zlecone im przez klientów. Pokazują to badania IDC[1] przeprowadzone na zlecenie Red Hat.

Najważniejsze wyzwanie – uwolnić się od zamkniętych, przestarzałych platform

Analitycy z IDC1 wprost nazywają przestarzałe systemy bankowe „ociężałymi statkami”, które nie są w stanie szybko reagować na prądy morskie, pogodę i zmieniające się warunki. Open API to natomiast wygodny, szybki i bardzo łatwo sterowalny nowoczesny jacht, w którym można swobodnie kierować ustawieniem każdego żagla, silnika i tym samym ekspresowo dopasowywać się do zmieniających się warunków zewnętrznych. Nietrudno sobie wyobrazić, co wybiorą klienci instytucji finansowych. Wybiorą te, które będą szybko reagowały na ich potrzeby, styl życia dając im poczucie, że ich bank zawsze dotrzymuje im kroku.

Co ważne, również banki dostrzegły potencjał i ogromne możliwości open API. Inwestując w rozwój tej technologii dziś, jednocześnie budują swoją pozycję w przyszłości. To swoistego rodzaju przekształcanie napotykanych wyzwań w szanse na sprostanie rosnącym oczekiwań klientów, ale także ograniczanie kosztów.

Z badań IDC[2], przeprowadzonych na zlecenie firmy Red Hat, wynika, że działy IT instytucji finansowych najczęściej borykają się z wyzwaniami w postaci:

– rosnących oczekiwań klientów, którzy chcą mieć dostęp do usług bankowych w trybie 24/7 z każdego miejsca na świecie

– regulacji i przepisów (także te związane ze środowiskiem i jego ochroną), które potrafią pochłonąć nawet 30-50 proc. budżetu działu IT

– wykorzystywania starej, drogiej w utrzymaniu i trudno integrowalnej infrastruktury IT, która znacząco wydłuża czas reagowania na potrzeby rynku

Jednocześnie z wywiadów przeprowadzonych przez IDC2 wynika, że aż 83 proc. banków postrzega open API jako drogę do modernizacji infrastruktury IT, zwiększenia satysfakcji klientów i dopasowania się do wymogów prawa. Również 83 proc. respondentów wskazało open API jako szansę na wdrożenie zupełnie nowych modeli biznesowych.

Cyfrowa transformacja stała się faktem i nie jest już postrzegana jako droga, nieopłacalna w bliższej perspektywie inwestycja. Obecnie bankowcy wiedzą, że jest to po prostu konieczność i ważny element biznesowej strategii. Polacy kochają wszelkie nowinki – lawinowo płacą zbliżeniowo za pomocą telefonów i zegarków, a bank bez zaawansowanej aplikacji na smartfona, która pozwala niemal na wszystko jak w oddziale, polegnie na tym konkurencyjnym rynku. Ten trend potwierdzają badania IDC. 90 proc. banków na świecie ma przyjęte strategie cyfrowej transformacji, a 60 proc. z nich osiągnęło z tego powodu powtarzalne wyniki z cyfrowych inicjatyw i/lub wprowadziło innowacje na rynek. Z kolei 8 proc. banków na świecie postrzeganych jest przez rynek, jako przełomowi gracze, innowatorzy, którzy zburzyli status quo. Banki te osiągnęły swoją pozycję właśnie dzięki wykorzystaniu najnowszych technologii i korzyści z nich płynących.

Analitycy IDC2, na podstawie odpowiedzi zebranych od banków na całym świecie, sformułowali wnioski, iż wychodzenie poza tradycyjne kanały bankowości i cyfrowa transformacja pomaga bankom w trzech rejonach działalności:

– zwiększa rynkowy zasięg banku poprzez liczne partnerstwa

– pozwala znacząco szybciej wprowadzać większą liczbę usług dla klientów

– poprawia obsługę i zwiększa zyski

Open API, pomimo początkowych obaw dziś jawi się w oczach menadżerów jako narzędzie, które pozwala szybko dostosować się do zmian i skłania ich do porzucania przestarzałych rozwiązań. Instytucje finansowe wiedzą już, że mogą monetyzować dostęp do danych w pełni kontrolowany, ale – co najważniejsze – w pełni bezpieczny sposób. Dodatkowa korzyścią dla banków jest fakt, że pozyskują one nowe dane, które ułatwiają podejmowanie dalszych decyzji biznesowych. Jednym z benefitów, o którym nie mówi się zbyt często, jest fakt, że łatwiej bankom pozyskać i utrzymać wysokiej klasy specjalistów IT, którzy chcą pracować z wykorzystaniem najnowocześniejszych narzędzi.

Ważne kwestie bezpieczeństwa

Przedstawiciele sektora bankowego, na samym początku uchwalania dyrektywy PSD2, mieli obawy związane z bezpieczeństwem zarówno danych, jak i samych pieniędzy swoich klientów. Słusznie zadawano pytania o bezpieczeństwo otwartych API i to, jak dalece można je zabezpieczyć przed dostępem osób nieuprawnionych, ale także odseparować od najbardziej wrażliwych danych i systemów. IDC[3], powołując się na dane IDC Financial, podkreśla, że wyróżnić nalży trzy główne rodzaje open API – prywatne, przeznaczone dla partnerów oraz publiczne. Cześć prywatna jest mocno zintegrowana z wewnętrznymi systemami bankowymi i wykorzystana jest wyłącznie wewnątrz organizacji. Nikt postronny nie ma do niej dostępu. Cześć partnerska tworzona jest wspólnie z partnerem, gdzie dokładnie projektuje się zakres dostępu i odpowiednio go zabezpiecza. Cześć publiczna, jest zwyczajowo najbardziej ograniczona i prezentuje niewielkie ilości danych, do tego mocno zabezpieczonych.

Przyszłość rysuje się ciekawie

Open API wniosło na rynek ogromne możliwości. Praktyczna dowolność w kształtowaniu nowych rozwiązań, produktów i funkcjonalności niesie ze sobą konieczność wyjątkowego dbania o bezpieczeństwo. Banki będą zmuszone do wprowadzenia zasad i procedur pozwalających w sposób niezakłócony monitorować open API.  Według badania IDC3, nowe modele zarządzania bezpieczeństwem będą wymagały nie tylko zmiany w szkoleniach zespołów IT, ale także umiejętne łączenie DevOps, metodyk zwinnych i zarządzania procedurami czy procesami.

Banki nie uciekną, a nawet nie chcą uciekać przed strategią biznesową opartą o cyfrową transformację. Korzyści z niej płynące są dużo większe, niż potencjalne zagrożenia, a open API jest odpowiedzią na rosnące i wciąż zmieniające się potrzeby rynku i klientów.

Płatność bez przewalutowania

Zagraniczne zakupy kartą bez kosztów przewalutowania

Alior Bank udostępnił płatności zagraniczne kartą bez kosztów przewalutowania dla posiadaczy Konta Jakże Osobistego. Dzięki temu, klienci Alior Banku będą mogli za pomocą podstawowej karty do konta płacić w 152 walutach i korzystać z najlepszych przeliczników – średniego kursu NBP dla dolara, euro i funta brytyjskiego oraz kursu organizacji płatniczej Mastercard dla pozostałych walut bez prowizji banku.

Właściciele Konta Jakże Osobistego przed wyjazdem zagranicznym nie będą musieli już przeczesywać internetowych oraz stacjonarnych kantorów walutowych w poszukiwaniu najbardziej opłacalnych kursów. W ramach jednej z wielu korzyści do rachunku pojawiła się wygodna alternatywa do kart walutowych oraz wielowalutowych – i to aktywowana w mgnieniu oka.

Wygoda

Aby uruchomić usługę przewalutowania wystarczy, że posiadacze Konta Jakże Osobistego włączą w bankowości internetowej lub mobilnej korzyść o nazwie: „płatności kartą bez kosztów przewalutowania”. W ten sposób już od następnego dnia będą mogli cieszyć się nową funkcją swojej karty płatniczej. Usługę można aktywować także u bankiera w oddziale lub placówce partnerskiej.

Posiadacz konta nie musi wyrabiać dodatkowej karty, aby móc korzystać z nowej usługi. Zostanie ona przypisana do tej samej karty płatniczej, z której korzystał do tej pory. Co za tym idzie – korzyść można włączyć z każdego miejsca na świecie w dowolnym czasie.

Najlepsze kursy i brak prowizji

Klienci wybierający się za granicę mogą liczyć na najlepsze kursy walutowe. W przypadku płatności kartą w krajach strefy euro, Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii transakcje rozliczane będą po średnim kursie NBP. Płatności dokonywane w innych państwach rozliczane będą na podstawie kursu organizacji płatniczej Mastercard.

Bank w ramach tej usługi nie pobierze prowizji za przewalutowanie i nie doliczy dodatkowej marży do kursu wymiany. Cały koszt transakcji to jedynie przewalutowanie po odpowiednim dla waluty kursie.

Kompleksowa oferta dla podróżujących za granicę

Możliwość płatności kartą bez kosztów przewalutowania to nie jedyna zaleta nowego rozwiązania. Działa ono również przy płatnościach przez internet oraz wypłatach z bankomatów za granicą. To drugie, czyli wypłaty z bankomatów po najlepszym kursie, w połączeniu z inną korzyścią – bezpłatnymi wypłatami z bankomatów za granicą – to idealne rozwiązanie w miejscach, gdzie nadal rządzi gotówka. Warto zaznaczyć, że do karty nadal można podpiąć zupełnie bezpłatnie trzy konta walutowe w ramach usługi wielowalutowej.

Każdy podróżnik doceni także kolejną korzyść – ubezpieczenie podróżne, w skład którego wchodzą m.in.: koszty hospitalizacji i transportu medycznego, koszty leków i badań czy pobyt osoby towarzyszącej z poszkodowanym w przypadku nagłego zachorowania lub nieszczęśliwego wypadku poza granicami kraju.

– Zbliżają się wakacje, a wraz z nimi zaczynają się urlopy i wyjazdy zagraniczne. Na ten czas chcieliśmy przygotować kompleksową ofertę dla naszych klientów, którzy coraz częściej wybierają się na odpoczynek poza Polskę. Dlatego postawiliśmy na wygodę i połączyliśmy w ramach naszego flagowego produktu – Konta Jakże Osobistego – wiele usług, w tym ubezpieczenie podróżne oraz nową korzyść, dzięki której nasi klienci mają pewność, że korzystają z najlepszych kursów walutowych za granicą bez dodatkowej prowizji banku. Teraz wszystko, co najpotrzebniejsze, znajduje się w jednym miejscu – mówi Krzysztof Konieczka, dyrektor Działu Daily Banking w Alior Banku.

Jedno konto – wiele możliwości

Posiadacz Konta Jakże Osobistego dzięki wyborze usług dodatkowych, tak zwanych „korzyści”, może samodzielnie dopasować rachunek do swoich potrzeb. Dwie wybrane  korzyści są całkowicie bezpłatne, za każdą kolejną bank pobiera opłatę w wysokości 3,5 zł miesięcznie .

W ramach rachunku klient może uruchomić m.in. takie korzyści, jak: bezpłatne wypłaty z bankomatów w Polsce oraz – w ramach osobnej korzyści – za granicą, wyższe oprocentowanie na koncie oszczędnościowym, pakiet assistance czy ubezpieczenie podróżne. Ponadto, od 18 czerwca każdy właściciel Konta Jakże Osobistego, niezależnie od wybranych korzyści, będzie mógł korzystać ze zniżek w ramach programu lojalnościowego Mastercard Priceless Specials.

Zadłużenie

Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty

Relacja kredytów konsumpcyjnych do polskiego PKB wynosi 8,9 proc. i jest tylko nieznacznie niższa od poziomu sprzed 10 lat, kiedy mieliśmy do czynienia z kryzysem finansowym – wynika z danych Biura Informacji Kredytowej. Choć spłacalność kredytów jest stabilna, to są obszary i trendy, które trzeba uważnie obserwować. Jednym z nich są coraz wyższe kwoty zaciąganych kredytów. W tym roku zobowiązania na kwoty ponad 50 tys. zł stanowiły aż 40 proc. kredytów udzielonych przez banki. Wysokokwotowe zobowiązania charakteryzują się największym ryzykiem – ich szkodowość sięga 12 proc.

– Relacja kredytów konsumpcyjnych do polskiego PKB wyniosła w ubiegłym roku 8,9 proc. To trzeci najwyższy wynik w Europie, plasujemy się tuż za Grecją i Bułgarią. Ten wskaźnik ukredytowienia w relacji do PKB jest wysoki i na poziomie zbliżonym do 9 proc. utrzymuje się już od kilku lat. Nieco wyższy obserwowaliśmy w latach 2009–2010, kiedy mieliśmy do czynienia z kryzysem. Dlatego należy obserwować, czy nie przechodzimy do poziomu, który jest już niebezpieczny dla gospodarki – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria dr Mariusz Cholewa, prezes Biura Informacji Kredytowej.

Jak wynika z danych BIK, od początku tego roku do końca października banki i SKOK-i udzieliły 6,054 mln kredytów konsumpcyjnych na łączną kwotę 75,107 mld zł. W porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku ich liczba spadła (o 0,7 proc.), ale wartość zwiększyła się o 6,8 proc.

Polacy zadłużają się na coraz wyższe kwoty

– Biorąc pod uwagę wartość nominalną, wciąż jest jeszcze przestrzeń do spokojnego wzrostu kredytów konsumpcyjnych, szczególnie przy rosnących zarobkach Polaków i rekordowo niskich stopach procentowych. W tej chwili połowa [49 proc. – red.] kredytów gotówkowych jest związana z konsolidacją, co oznacza, że osoba, która ma już jakiś kredyt, powiększa swoje zobowiązania. Dzieje się tak dlatego, że w związku z dobrą sytuacją gospodarczą rośnie zdolność kredytowa i klient może dostać dodatkową gotówkę bez zmiany wysokości miesięcznej raty – mówi Mariusz Cholewa.

Analitycy podkreślają, że w pierwszych 10 miesiącach tego roku 34 proc. nowo udzielanych pożyczek to zobowiązania średnio- (7–20 tys. zł) i wysokokwotowe (powyżej 20 tys. zł). Te w ujęciu wartościowym stanowią już 85,9 proc. wszystkich udzielanych kredytów konsumpcyjnych. Co istotne, jedynie te dwa segmenty zanotowały w pierwszych 10 miesiącach tego roku dodatnią dynamikę wzrostu liczby oraz wartości udzielonych kredytów konsumpcyjnych. W przypadku zobowiązań przekraczających 20 tys. zł wzrost sięgnął 8,6 proc. w ujęciu liczbowym i 8,8 proc. w wartościowym.

– W porównaniu z zeszłym rokiem banki sprzedają wartościowo o kilka procent więcej kredytów konsumpcyjnych właśnie dlatego, że udzielają ich więcej na wysokie kwoty. Największa sprzedaż i największe ryzyko dotyczy zdecydowanie kredytów powyżej 50 tys. zł – mówi Mariusz Cholewa.

Prezes BIK podkreśla, że kredyty wysokokwotowe to obszar potencjalnego ryzyka. Tymczasem w tym roku aż 40 proc. nowo udzielanych przez banki pożyczek stanowiły zobowiązania na kwoty przekraczające 50 tys. zł. Po 3–4 latach od udzielenia takiego kredytu niespłacalność wynosi 12 proc. i jest dwa prawie razy wyższa od kredytów do 4 tys. zł.

– Te kredyty są też ściśle powiązane z długim okresem kredytowania. W tej chwili już ponad połowa wszystkich kredytów gotówkowych w polskim sektorze bankowym to zobowiązania na okres powyżej 5 lat – mówi Mariusz Cholewa.

Obecnie 75 proc. kredytów gotówkowych jest udzielanych na ponad 4 lata. Średni okres umowy wynosi 46–47 miesięcy, a rzeczywisty okres spłaty kredytów gotówkowych jest istotnie krótszy od umownego (ok. 23 miesiące).

– Często oznacza to, że w połowie umownego okresu spłaty kredyt ten jest już zastępowany nowym kredytem – mówi Mariusz Cholewa. – Póki mamy dobrą sytuację gospodarczą i niskie stopy procentowe, klienci zadłużają się odważnie. Jeśli jednak nastąpi spowolnienie i stopy procentowe wzrosną, kolejny kredyt będzie trudniej spłacać.

Kolejnym czynnikiem ryzyka, który trzeba uwzględnić, jest zbliżające się spowolnienie gospodarcze, które może pociągnąć za sobą podwyżki stóp procentowych. Wtedy raty kredytów prawdopodobnie wzrosną i może zwiększyć się grupa klientów, dla których spłata stanie się problematyczna.

– Jest jeszcze jeden obszar ryzyka, który widzimy na styku sektora bankowego i firm pożyczkowych. Dotyczy on klientów, którzy mają zobowiązania w obu instytucjach – mówi Mariusz Cholewa.

Z danych BIK wynika, że takich klientów firm pożyczkowych, którzy mają jednocześnie kredyt w banku, jest ponad 400 tys. osób. Są zadłużeni na 24,1 mld zł w bankach i na 5,3 mld zł w firmach pożyczkowych. W gronie tych klientów aż 43 proc., czyli ok. 180 tys. osób, ma przynajmniej jeden kredyt bądź pożyczkę przeterminowaną powyżej 90 dni.

– Obserwujemy, że wysokie kredyty gotówkowe biorą osoby z wysokimi zarobkami. Jest to logiczne, ponieważ mają wysoką zdolność kredytową. Okazuje się jednak, że osoby z zarobkami powyżej 12 tys. zł chętnie korzystają też z pożyczek – mówi Mariusz Cholewa. – Sprawdziliśmy w badaniu, dlaczego klienci korzystają z takich pożyczek i okazuje się, że ci, którzy najwięcej zarabiają, wydają dodatkowe środki na konsumpcję. Nie jest to związane z tym, że brakuje im do pierwszego.

W Polsce jest obecnie ok. 100 tys. osób tzw. nadmiernie zadłużonych, którzy spłacają 10 lub więcej kredytów i pożyczek w bankach i firmach pożyczkowych.

Termoizolacja

Jakie prognozy dla rynku materiałów termoizolacyjnych w Polsce?

Jak wynika z najnowszego raportu PMR ,,Rynek materiałów termoizolacyjnych w Polsce 2019. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2019-2024”, prognozowana dynamika wzrostu wartości analizowanego w raporcie rynku będzie w 2019 r., podobnie jak w 2018 r., dwucyfrowa.

Pozytywne prognozy dla rynku materiałów termoizolacyjnych w Polsce

Według najnowszych szacunków PMR, wartość rynku materiałów termoizolacyjnych (produkcja krajowa z uwzględnieniem handlu zagranicznego, obejmująca styropian, wełnę mineralną oraz produkty piankowe) w 2018 r. wrosła dwucyfrowo i osiągnęła wartość niemal 6,6 mld zł. Wzrost wartości rynku materiałów termoizolacyjnych wspierany była silnymi wzrostami w budownictwie kubaturowym.

Najnowsze prognozy PMR wskazują na utrzymanie dwucyfrowego tempa wzrostu wartości rynku materiałów termoizolacyjnych w 2019 r., na co pozytywnie wpływać będzie sytuacja w budownictwie mieszkaniowym. Dodatkowo, dobre są także prognozy dla budownictwa biurowego oraz użyteczności publicznej.

Szacujemy, że nadchodzące lata przyniosą dalsze wzrosty liczby mieszkań oddawanych do użytkowania, jednak bez dodatkowych inwestycji realizowanych w programie Mieszkanie+ próg 200 tys. mieszkań rocznie oddawanych do użytkowania nie zostanie przekroczony.

Kolejne lata przyniosą już tendencję spadkową liczby i powierzchni mieszkań oddawanych do użytkowania. W dłuższym horyzoncie prognozy (od 2021 r.) także segment powierzchni niemieszkaniowych oddawanych do użytkowania w Polsce czekają spadki. Przełoży się to na niższą dynamikę wzrostu wartości rynku materiałów termoizolacyjnych. Czynnikiem pozytywnie wpływającym na prognozy dla rynku materiałów termoizolacyjnych w Polsce są natomiast rządowe programy wsparcia termomodernizacji.

Potencjał dla termomodernizacji w budownictwie jedno- i wielomieszkaniowym

Zarówno w segmencie budownictwa jedno-, jak i wielomieszkaniowego dostrzegamy potencjał dla prac termomodernizacyjnych.

Około 40% budynków wielorodzinnych zbadanych przez GUS, wymaga termomodernizacji. Dodatkowym impulsem dla przeprowadzania prac termomodernizacyjnych budynków wielomieszkaniowym może być planowany program wsparcia remontów bloków z wielkiej płyty. Rząd planuje przeznaczyć miliardy złotych na termomodernizacje takich bloków. Około 60 tys. budynków z wielkiej płyty może zostać zmodernizowanych dzięki dopłatom do m.in. ociepleń budynków.

W segmencie budownictwa jednorodzinnego, pozytywny impuls do przeprowadzania prac termomodernizacyjnych dalej wywierał będzie działający od września 2018 r. program ,,Czyste Powietrze”.

Niemniej jednak, pomimo szans jakie programy rządowego wsparcia niosą dla rynku materiałów termoizolacyjnych, nie należy zapominać o ryzyku płynącym z potencjalnego wstrzymania lub zawieszenia ich działania.

Bezpieczeństwo w sieci

Jak zadbać o bezpieczeństwo informacji?

Dziesiątki tysięcy stron dokumentacji, setki tysięcy gigabajtów danych przechowywanych na dyskach serwerów bądź innych nośnikach. Ogrom informacji, jakie generują firmy, jest niewyobrażalny. W zależności od obowiązujących przepisów prawa bądź polityki, jaką dane przedsiębiorstwo prowadzi wobec wytwarzanych przez siebie dokumentów, muszą być one należycie zabezpieczone, a także odpowiednio skatalogowane. Jest to konieczne, aby w natłoku tak dużej ilości informacji, móc szybko i efektywnie je wykorzystywać.

W związku z tym firmy korzystają z usług zewnętrznych partnerów, którzy w ramach swoich kompetencji nimi zarządzają. Globalny lider tego sektora, firma Iron Mountain, tylko w Polsce przechowuje 6,5 miliona pudeł z dokumentacją oraz digitalizuje niemal 100 milionów stron rocznie. Są to dane o różnej wrażliwości, do których dostęp mają ściśle określone grupy osób. Wobec takiej ilości danych firma stosuje się do szeregu restrykcyjnych przepisów i reguł, dzięki którym każda informacja, niezależnie czy jest przechowywana na papierze czy też w formie zdigitalizowanej, jest należycie zabezpieczona.

Ściśle określona lokalizacja

Jedną z właściwości dokumentów papierowych, szczególnie w przypadku ich ogromnej liczby, jaką gromadzi Iron Mountain, jest fakt, iż wymagają one dużej (a nawet bardzo dużej) podaży przestrzeni. W związku z tym tworzone są specjalne magazyny, zlokalizowane w różnych miejscach w Polsce, w których przechowywana jest dokumentacja. Każdy zlokalizowany w nich dokument wymaga odpowiednich zabezpieczeń, zarówno w kontekście zdarzeń losowych (np. pożarów bądź zalań), jak i w związku z możliwym dostępem osób postronnych.

– Kryteria, jakie muszą spełniać magazyny, są określane już na etapie ich wyboru – mówi Zbigniew Banaśkiewicz, Kierownik ds. jakości, higieny pracy i bezpieczeństwa w  Iron Mountain Polska – Istotna jest też ich lokalizacja. Z oczywistych powodów nie mogą się znajdować na terenach zalewowych lub szczególnie narażonych na pożary. Ponadto nasze magazyny zwyczajnie nie rzucają się w oczy, nie zamieszczamy na nich naszego logo, a także staramy się, aby były „ukryte” wśród innych magazynów, stanowiąc jednocześnie ściśle odseparowany obiekt. Jedynie osoby upoważnione znają ich dokładną lokalizację.

Magazyn niczym skarbiec

Poza odpowiednią lokalizacją magazyny muszą spełniać najwyższe standardy bezpieczeństwa, a także być przygotowane do prowadzenia działań prewencyjnych oraz możliwie najszybszego wyeliminowania źródła zagrożenia. Pierwszą linią zabezpieczeń jest skrupulatna ewidencja osób, którym zostaje udzielony dostęp do archiwów. System kontroli dostępu obejmuje ich każdorazową identyfikację oraz autoryzację dostępu. Pracownicy magazynów dysponują indywidualnymi kartami magnetycznymi, które w zależności od zakresu ich obowiązków pozwalają dostać się w wybrane miejsce magazynu. Każde drzwi są zabezpieczone elektronicznym zamkiem, który można otworzyć za pomocą wspomnianych kart oraz numerów PIN. Co istotne, magazyny mają także minimalną liczbę okien, co ogranicza dopływ światła do dokumentów, minimalizuje wahania temperatury, a także stanowi naturalne zabezpieczenie przed wglądem osób postronnych.

– Nasze magazyny poza ciągłym monitoringiem CCTV wyposażone są w najnowocześniejsze systemy alarmowe. W ramach SSWiN (Systemu Sygnalizacji Włamania i Napadu przyp. red.) korzystamy równocześnie z usług dwóch służb ochrony – wewnętrznej i zewnętrznej – mówi Zbigniew Banaśkiewicz.

Prewencja i szybka reakcja

W przypadku magazynów, w których dane przechowywane są na papierze, jednymi z podstawowych zagrożeń są pożar i zalanie. Sama konstrukcja tego typu budynków jest jednak zaprojektowana w ten sposób, aby do minimum ograniczyć rozprzestrzenianie się ognia oraz minimalizować zagrożenia, jakie niesie za sobą zalanie. Magazyny Iron Mountain wyposażone są w specjalnie zaprojektowane regały, które znajdują się na podwyższeniu, dzięki czemu najniżej położone dokumenty nie będą zagrożone zalaniem. Także pudła, w których przechowywane są dokumenty, mają specjalną konstrukcję, która minimalizuje skutki działania wody. Co jednak w przypadku pożarów?

– W przypadku tradycyjnych dokumentów pożar jest dużo większym zagrożeniem niż zalanie – wyjaśnia Zbigniew Banaśkiewicz – Zalane dokumenty można odzyskać. Stosuje się na przykład ich suszenie bardzo zimnym powietrzem, co pozwala na odklejenie od siebie kartek oraz pozbycie się wilgoci. Pożar z oczywistych względów nie daje takich możliwości. Nasze magazyny wyposażone są w całe spektrum różnorodnych rozwiązań prewencyjnych oraz szybkiego reagowania. Na pierwszej linii znajduje się system VESDA, który analizuje skład powietrza w magazynie. Nawet najmniejsze jego wahanie, spowodowane zapaleniem zapałki, czy zapalniczki powoduje uruchomienie systemów alarmowych. Ponadto nasze magazyny wyposażone są w specjalne zraszacze oraz w hydranty ze środkiem pianotwórczym. Magazyny korzystają także ze stałego monitoringu najbliższych jednostek straży pożarnej – dodaje.

Cyberbezpieczeństwo

W dzisiejszych czasach duża część dokumentów przechowywana jest także w różnego rodzaju chmurach danych. Ich bezpieczeństwo zależy od rozwiązań informatycznych, a także odpowiedniego przeszkolenia pracowników, którzy będą je wykorzystywać w codziennej pracy.

– Iron Mountain kilka razy do roku przeprowadza obowiązkowe szkolenia dla swoich pracowników, które dotyczą zagrożeń, jakie niesie za sobą cyberprzestępczość – mówi Stefan Kotański, Dyrektor PMO Iron Mountain Polska – Te działania prowadzone są we wszystkich krajach, w których operuje firma. Ponadto nawiązując współpracę z klientami, zawsze oczekujemy, aby ich systemy informatyczne spełniały co najmniej nasze standardy bezpieczeństwa, a te są bardzo wysokie. Warunkują jednak bezpieczeństwo wymiany danych oraz eliminują potencjalne zagrożenia – dodaje.

– Ochrona bezpieczeństwa danych cyfrowych wymaga przedsięwzięcia szeregu środków, zarówno dotyczących specjalnych oprogramowań, jak i zabezpieczenia sprzętu. Wszystkie telefony i komputery są szyfrowane i przypisane jednej, konkretnej osobie – tłumaczy Stefan Kotański – Korzystamy także z zaawansowanych rozwiązań takich jak dedykowane firewalle, czy szyfrowane połączenia. Posiadamy także wydzielone sieci – globalne i lokalne, do których dostęp ma jedynie ograniczona liczba osób. Pozwala to na wyeliminowanie potencjalnych zagrożeń już w samym zarodku.

Bezpieczeństwo przechowywania danych cyfrowych zależy także od tworzenia kopii zapasowych wszystkich danych na wypadek awarii lub uszkodzenia serwerów.

– Każdy dokument znajdujący się pod opieką Iron Mountain ma kilka takich kopii – mówi Stefan Kotański – Wykorzystujemy także tzw. UPS-y (z ang. niezakłócone zasilanie energią), które w razie odcięcia dostawy prądu podtrzymuje działanie serwerów, aż do momentu uruchomienia dedykowanego agregatu prądotwórczego.

Podstawą ochrony danych, zarówno tradycyjnych, jak i cyfrowych, jest zidentyfikowanie potencjalnych źródeł zagrożeń i stworzenie systemów oraz procedur, które pozwalają na ich jak najszybszą eliminację. Iron Mountain, który swoje działania prowadzi w ponad 50 krajach na całym świecie, przez dekady swojego funkcjonowania wypracował odpowiedni know-how, dzięki któremu dokumenty, znajdujące się pod zarządem firmy są bezpieczne, niezależnie od zaistniałej sytuacji.

E-grocery

Polskie firmy a zakupy spożywcze online

Zakupy spożywcze w sieci są coraz popularniejsze, a rynek e-grocery stale rośnie – zarówno na świecie, jak i w Polsce. Możliwość zrobienia zakupów bez wychodzenia z domu pokochali nie tylko klienci detaliczni – również sektor B2B coraz chętniej korzysta z tej możliwości.

Tę tendencję widać w danych pozyskanych przez Supermercato24 – największego w Europie, włoskiego dostawcy zakupów spożywczych tego samego dnia, który w 2019 roku przejął Szopi.pl – największy w Polsce serwis on-line dostarczający produkty spożywcze na życzenie, m.in. z Biedronki, Lidla, Auchan czy Carrefour. W wyniku akwizycji polskiej spółki, Supermercato24 stało się pierwszym tego typu podmiotem w Europie, który rozwija się na rynkach wielu krajów.

Połączenie doświadczeń umożliwia porównanie zapotrzebowania na usługę na rynku polskim oraz włoskim.

Rosnąca liczba klientów B2B w Polsce

W Polsce, usługa oferowana przez Supermercato24 umożliwia zakupy online w ulubionym sklepie spożywczym przez klientów detalicznych i biznesowych. Klient odwiedzając stronę komponuje koszyk, a jego zakupy kompletuje i dowozi szoper – przeszkolona ku temu osoba. Możliwość dostarczenia zakupów można zawęzić do dwóch, a w niedalekiej przyszłości – do jednej godziny od złożenia zamówienia. Wielkość firmy w przypadku skorzystania z usługi nie ma znaczenia – klientem może zostać zarówno duża korporacja, jak i jednoosobowa działalność gospodarcza. Płatność jest prosta, a do każdego zamówienia można otrzymać fakturę.

– Z naszych usług skorzystało w 2019 roku ponad 300 firm – ich liczba stale rośnie. W koszyku pojawiają się zazwyczaj produkty pierwszej potrzeby takie jak np. kawa, herbata, mleko oraz woda i inne napoje. – komentuje Anna Podkowińska, CEO Supermercato24 w Polsce – Coraz więcej firm oferuje pracownikom jako dodatkowy benefit owocowe dni, często wypadają niespodziewane spotkania czy okoliczności na które potrzebny jest zakup słodkiego poczęstunku. Są to okazje, w których złożenie zamówienia online jest korzystniejsze i szybsze niż odwiedzenie sklepu stacjonarnego, ponieważ zakupy mogą zostać dostarczone w ciągu godziny-dwóch od zamówienia. – dodaje Anna Podkowińska.

– Powiększamy listę sieci detalicznych, z których dostarczamy, jesteśmy również otwarci na mniejsze, wyspecjalizowane sklepy. Działamy w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu oraz Poznaniu, a w bliskiej przyszłości chcemy rozszerzyć działalność m.in. na Trójmiasto czy Łódź. Oferujemy zarówno firmom jak i klientom detalicznym zakupy bez wychodzenia z biura czy domu, bez stania w kolejce, z szybkim dowozem pod drzwi, z łatwą płatnością i intuicyjną platformą zakupową – informuje Zbigniew Płuciennik, założyciel Szopi.pl. – Firmy mogą robić zakupy spontaniczne, jak i zaplanować większe zakupy do firmy, np. raz w miesiącu – dodaje.

Włoskie doświadczenia

– Nasze doświadczenia z włoskiego rynku, gdzie działamy najdłużej, wskazują na to, że biznesowych klientów można podzielić na dwie grupy – firmy działające w gastronomii, zamawiające produkty spożywcze, świeże, wysokomarżowe oraz korporacje, pracownicy biurowi. W obu przypadkach w koszyku lądują zazwyczaj produkty świeże oraz artykuły chemiczne. W 2019 roku odnotowaliśmy 4 tysiące zarejestrowanych kont firmowych – komentuje Anna Podkowińska.

Klienci B2B rozsiani są w kilku największych włoskich miastach – wśród nich znajdują się takie firmy jak Spotify czy Balenciaga. Porównując włoskiego klienta biznesowego i detalicznego, ten pierwszy zamawia częściej i więcej – firmy kompletują średnio o 15% większy koszyk niż osoby prywatne. Najbardziej aktywne przedsiębiorstwa składają ponad 300 zamówień w roku.

– Już teraz wiemy, że 2019 rok przyniesie podwojenie wartości oraz ilości zamówień składanych przez włoskie firmy względem 2018 roku. A ponieważ rynek polski jest podobny do włoskiego, kwestią czasu jest pozyskanie zainteresowania większej liczby polskich firm spożywczymi zakupami online – dodaje Podkowińska.

Sprzedaż na Ebay

11 produktów na minutę – polscy sprzedawcy zwiększają eksport

Polscy sprzedawcy wykorzystują wzmożony ruch zakupowy podczas Black Friday oraz czasu świątecznych zakupów i zwiększają eksport towarów w tym okresie. Jak wynika z danych eBay, tylko w ostatnim kwartale 2018 roku, zwiększyli oni eksport o 6% w ujęciu rok do roku, a w każdej minucie sprzedali aż 11 towarów. W tym gorącym zakupowym okresie eBay.pl notuje również prawie 20% wzrost ruchu na stronie.

Ostatni kwartał roku to wyjątkowy czas dla sprzedawców. Atrakcyjne oferty zakupowe przygotowane na Black Friday czy Cyber Monday sprawiają, że konsumenci nie tylko kupują już świąteczne prezenty, ale również realizują zaplanowane wcześniej zakupy ze względu na okazyjne ceny. Jak pokazują dane eBay, rośnie popularność przedświątecznych wyprzedaży nie tylko na europejskich rynkach, ale również w Polsce – w ubiegłym roku odnotowano prawie  20% wzrost ruchu na platformie eBay.pl w tym intensywnym okresie sprzedażowym.

Przedświąteczne wyprzedaże cieszą się ogromną popularnością w takich europejskich krajach jak Niemcy, Wielka Brytania, czy Francja. Korzystają na tym polscy przedsiębiorcy sprzedający produkty na zagraniczne rynki, gdzie przedświąteczne wyprzedaże są bardzo popularne i generują większe zyski.

Polscy przedsiębiorcy sprzedają coraz więcej za granicę

Polscy przedsiębiorcy coraz odważniej korzystają z potencjału sprzedaży na eBay, w tym dostępu do globalnego rynku i 183 milionów potencjalnych klientów. Sprzedawcy z Polski w czwartym kwartale ubiegłego roku sprzedawali aż 11 produktów na minutę, głównie do Niemiec, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Włoch i Francji. Wśród produktów najczęściej wybieranych przez zagranicznych klientów znajdowały się m.in. artykuły do domu i ogrodu, produkty do majsterkowania, części samochodowe, a także sprzęt elektroniczny oraz ubrania i kosmetyki. W 2018 roku polscy przedsiębiorcy na eBay sprzedawali produkty łącznie do 207 różnych krajów. Wzrost eksportu na zachodnie rynki pokazuje, że polscy przedsiębiorcy coraz lepiej trafiają w gusta zagranicznych klientów i z roku na rok zwiększają obroty.

Jak eBay wspiera swoich sprzedawców?

Przygotowania do przedświątecznych wyprzedaży przedsiębiorcy zaczynają już na kilka tygodni wcześniej. Aby wesprzeć przedsiębiorców w tym intensywnym przedświątecznym czasie, eBay udostępnił polskim sprzedawcom nowe narzędzie ułatwiające wysyłki międzynarodowe. Dzięki Menedżerowi wysyłek sprzedawcy mogą wygodnie nadawać kurierskie przesyłki krajowe i zagraniczne w atrakcyjnych cenach, zwiększając tym samym zasięg swojej oferty. Rozwiązanie to pozwala sprzedawcom generować listy przewozowe, zamówić kuriera i śledzić status przesyłek. Udostępniona platforma to bezpłatne narzędzie dedykowane sprzedawcom zainteresowanym ekspansją na rynki zagraniczne.