Większość środków, z których korzystają start-upy w Polsce, pochodzi z funduszy państwowych. Powodem jest łatwość pozyskania tego rodzaju finansowania oraz niewielka liczba funduszy prywatnych, które inwestują w ten obarczony ryzykiem rynek. Jak wynika z raportu „The Polish tech scene. 5 years” przygotowanego przez Fundację Startup Poland pozyskanie dotacji państwowej jest dwa razy prostsze niż nawiązanie współpracy z funduszem Venture Capital. Jednak to właśnie współpracując z funduszem, przedsiębiorcy mają większą szansę na sukces rynkowy.

Na trzy start-upy, które szukają środków na dalszy rozwój, dwa z nich otrzymają dotację państwową, a jeden nawiążę współpracę z funduszem. Wskaźnik sukcesu dla przedsiębiorców ubiegających się o środki prywatne to 32%. Dla starających się o pieniądze publiczne odsetek ten wynosi 69%. Trzeba jednak zaznaczyć, że połowa dotacji od państwa to mniej niż 125 tys. EUR. Nie jest to więc kapitał wystarczający do zapewnienia rozwoju, mówi Paweł Kruszyński, Członek Zarządu Grupy Assay.

Polski rynek Venture Capital

Fundusze Venture Capital inwestują środki głównie w nowo powstające podmioty, obarczone dużym ryzykiem niepowodzenia inwestycji w średniej i dłuższej perspektywie czasowej. W porównaniu z europejskim czy amerykańskim rynkiem, ten polski jest niewielki. Za granicą fundusze VC finansowały takie firmy jak: Snapchat, SpaceX, Uber czy Xiaomi. W Polsce mamy 3 firmy, które możemy nazwać „jednorożcami” – Allegro, Alior Bank i CD Projekt. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że żadnej z nich nie możemy określić, jako tej finansowanej przez typowe fundusze.

Start-upy dostrzegają, że rynek funduszy Venture Capital w Polsce coraz bardziej się profesjonalizuje. Młodzi przedsiębiorcy wskazują jednak na dysproporcję pomiędzy tym, czego oczekują od zarządzających, a tym co faktycznie im dostarczają. Największe różnice pojawiają się w stosunku do wsparcia kolejnych etapów rozwoju firmy, które nie zawsze oznaczają kolejną transzę środków pieniężnych, mówi Łukasz Blichewicz, Prezes Zarządu Grupy Assay.

W Polsce mamy przewagę start-upów bardzo młodych, tj. pre-revenue i pre-product. Spółki takie, oprócz pieniędzy potrzebują pomocy w ich dystrybucji na kolejne cele, mające doprowadzić do sukcesu rynkowego.

W Dolinie Krzemowej start-upy mogą liczyć na 5 razy więcej

W Europie przeciętna wartość jednej rundy finansowania to 700 tys. EUR. W Dolinie Krzemowej jest to już 1,5 mln USD. Dla porównania, w Polsce młodzi przedsiębiorcy mogą liczyć na 500 tys. zł. Liczby te pokazują, że jesteśmy nieco w tyle w stosunku do standardów zagranicznych.

W tych różnicach upatruje się rosnącej luki produktywności pomiędzy Ameryką i Unią Europejską, a w końcu Polską. Kapitał prywatny w dużo większym stopniu niż ten państwowy wspiera rozwój innowacyjnych przedsięwzięć. Zatem, jeśli chcemy nadgonić ten dystans i zwiększyć innowacyjność gospodarki, powinniśmy skupić się na zbudowaniu kompleksowej oferty wsparcia start-upów, głównie ze środków prywatnych.

Dodaj komentarz